Bergamo i okolice – gdzie byliśmy

jezioro como

Przylot do Bergamo – dzień 1

Do bergamo wybraliśmy się pod koniec Czerwca korzystając z okazji tanich lotów Wizzair i karty WDC.

Po przylocie musieliśmy dostać się do naszego noclegu oddalonego kawałek od centrum. Sprawa jest prosta.

przejście podziemne na dworcu w bergamo

Aby dostać się z lotniska do centrum, najlepiej było kupić bilet 24h za 5 euro na którym można dojechać do dworca kolejowego i autobusowego. Z którego mogliśmy pojechać do naszego noclegu, a przy okazji zrobić kilka przystanków, zanim zacznie się nasza doba. Mając plecaki i tylko jedną walizkę trochę pospacerowaliśmy i zrobiliśmy małe rozeznanie w Carrefourze obok naszego noclegu.

pracownicy sklepu w czerwonych stokach

Na szczęście właściciel był na tyle wyrozumiały, że nie musieliśmy czekać do godzin popołudniowych, tylko mogliśmy zostawić nasze bagaże wcześnie. Zatrzymaliśmy się w Bed & Breakfast Conca Fiorita, gdzie właściciele byli bardzo mili. Codziennie rano właścicielka serwowała nam pyszną kawę i tosty. Trzeba było tylko ustalić w jakich godzinach chcemy rano zjeść.

Po zostawieniu rzeczy postawiliśmy na klasykę dobrego zwiedzania i postanowiliśmy „zgubić się” trochę w mieście i wybrać się do górnej części miasta – Citta Alta – która jest najstarszą jego dzielnicą, do tego najpiękniejszą.

Citta Alta – górne miasto Bergamo

Do Citta Alta najlepiej dostać się kolejką górską Funicolare Citta’ Alta. Jest to jeden z ciekawszych sposobów by dostać się na górę. Z kolejki można podziwiać panoramę Bergamo. Tutaj przydał się bilet dobowy który wcześniej kupiliśmy, przez co nie trzeba też czekać w kolejce do kasy jeśli jest większy ruch. Dojeżdżając na górę można odwiedzić kawiarnię, z której podobno jest bardzo ładny widok. Niestety tego dnia była nieczynna, więc poszliśmy szukać innego miejsca do podziwiania widoków.

Park Rocca di Bergamo

Po wyjściu z kolejki ruszyliśmy na prawo w kierunku Rocca di Bergamo, gdzie znajduje się stary zamek z wierzą widokowa i muzeum. Nam wystarczył park i taras widokowy który znajduje się na jego terenie. Trochę popodziwialiśmy widoki i trochę poleżeliśmy na trawce, aby zebrać siły na dalsza drogę w górę miasta.

Górne miasto

Górne miasto to taka starówka, jest ładnie i romantycznie. Warto trochę pokrążyć po uliczkach starego miasta bez planu i odwiedzić plac
Fontana di Piazza Vecchia
gdzie znajduje się stara fontanna, wieża i kościół.

Jednak to nie wszystko i można dostać się jeszcze wyżej do zamku Castello di San Vigilio z którego można podziwiać panoramę Bergamo z każdej strony. Jest to też idealne miejsce aby obejrzeć zachód słońca, na który nie chciało nam się czekać, bo byliśmy za wcześnie a strasznie gryzły tam komary.

Do Castello di San Vigilio można dostać się idąc przez starą bramę Porta Sant’Alessandr i zaraz obok korzystając z kolejki Funicolare S. Vigilio.

Wracając skorzystaliśmy tylko z kolejki która zwiozła nas z zamku do Citta Alta i z tamtąd już ruszyliśmy spacerem w drogę do domu, aby zebrać siły na podroż po jeziorze Como.

Wifi w Bergamo?

Taka mała porada.

Pewnie macie już roaming, ale jeśli potrzebujecie korzystać na mieście z internetu to Wifi w Bergamo jest darmowe. Wystarczy wysłać wiadomość o treści Ciao lub Hello na numer +39 3424035035 aby otrzymać swoje dane do logowania, więcej informacji na na stronie – http://www.visitbergamo.net/en/wifi-internet/

Zwykle „szału nie ma” ale do messengera i mniej wymagających rzeczy, taki internet powinien wystarczyć.

Jezioro Como – dzień 2

Drugi dzień naszego wyjazdu postanowiliśmy spędzić podróżując po jeziorze Como. Z naszej bazy wypadowej musieliśmy pojechać autobusem na dworzec główny w Bergamo i z tamtąd ruszyć pociągiem.

Bilety na pociąg można kupić w kasach na dworcu, albo aplikacji Omio która często pomagała nam podczas tego wyjazdu. Docelowo mieliśmy ruszyć z pięknego miasteczka Varenna i tam promem do kolejnych miast położonych nad jeziorem. Z racji tego, że na jednym bilecie mamy sporo czasu na przesiadkę, to zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie w Lecco.

Lecco

Nie ma tu wiele atrakcji, ale również warto się zatrzymać. Polecamy odwiedzić tutaj kawiarnię Le Mura Café Lecco.

Varenna

Nie będę mówił, że najładniejsze miejsce nad jeziorem Como, bo wszystkich nie widziałem, ale szczerze polecam zwiedzić miasteczko. Znajduje się tu piękny port, który można przegapić idąc prosto do promu który jest kawałek od stacji kolejowej.

Tutaj tez odkryłem, że zamawiając „Latte” można dostać samo mleko, jeśli nie doda się „Caffee”.

Promy

Po jeziorze Como, najlepiej poruszać nie promem. Najlepszą i najwygodniejszą opcją jest zakup biletu na cały dzień za 15 euro i sprawdzenie rozkładu promów. Trzeba też uważać, bo mogą to być małe promy, albo duże na których płyną samochody. Czasem jest lepiej poczekać na prom, który płynie w poprzek jeziora, jeśli chcemy dotrzeć dalej, bo zdarza się tak, że będziemy płynąć od miasta do miasta wzdłuż brzegu, aż dotrzemy na miejsce.

Informacje o promach znajdziecie na stronie https://www.navigazionelaghi.it

Bellagio

Kolejne piękne miasto do zwiedzania w którym tuz obok portu znajduje nie piękna aleja róż.

Mennagio i Cadenabbia

Dwa kolejne miasta które warto odwiedzić. Jednak trochę wygrzało mnie już wtedy słońce w ciągu dnia i nie miałem ochoty wieszać paska aparatu na spalonych ramionach.

Mediolan – dzień 3

Tak jak wspomniałem przy zdjęciach z koncówki wyprawy po miastach nad jeziorem Como. Wybierając się do Mediolanu ograniczyliśmy się głownie do zdjęć z telefonu, bo nie byłem w stanie nosić paska z aparatem. Nawet malutkiego Olympusa. 🙁 Odwiedzlismy między innymi słynną galerię Wiktora Emanuela II, Sempione Park i zrobiliśmy selfie przy bramie Arco della Pace.

Po zwiedzaniu upalnego Mediolanu ruszyliśmy tego samego dnia do miasta Como, nad jeziorem Como.

Como

Garda – dzień 4

Ten dzień już był trochę luźniej rozplanowany w stosunku do tego nad jeziorem Como gdzie pływaliśmy z miasta do miasta. Tutaj postanowiliśmy ruszyć pociągiem do Desenzano del Garda gdzie promem ruszyliśmy do Gardy. Niestety tutaj albo nie było możliwości zakupu biletu na którym można pływać z miasta do miasta, albo nie kalkulował nam się, więc zakupiliśmy bilet promem do Gardy. Podróż trochę zajmuje, bo prom płynie od portu do portu wzdłuż lini brzegu. Fajnie, ale trochę się schodzi.

To była jedna z przyjemniejszych wycieczek tej wyprawy po Włoszech, bo nie spieszniśmy się na kolejne promy. Jedynie musieliśmy dotrzeć na ostatni pociąg. Miło zaskoczyliśmy się też jedną z restauracji Ristorante Pizzeria „Il Mottino” gdzie dobrze zjedliśmy i nie zostawiliśmy fortuny.

Obijanie się w Bergamo – Dzień 5

Po tych wszystkich podróżach byliśmy już trochę wykończeni i spaleni słońcem, więc jeden dzień poświeciliśmy znów na zwiedzanie Bergamo, oglądanie Netflixa na bujanej huśtawce i jedzenie Pizzy. Więcej nie pokażemy. To był też dzień od zdjęć.

Tematem przewodnik tego dnia była Pizzeria Enjoy oraz Bojach Horseman. 😉 W pizzerii Enjoy ceny były bardzo w porządku – po 6-7 euro, tylko oficjalnie ciężko dogadać się z nimi po angielsku. Na szczęście jeden z pracowników łamanym angielskim dał radę przyjąć nasze zamówienie i dostarczyć na dobry adres. Było warto.

Verona – dzień 6

Najedzeni pizzą ostatniego dnia przed wylotem, odwiedziliśmy miasto Romeo i Julii. W pierwszej kolejności był to słynny balkon w Juliet’s House, w którym podobno stała słynna Julia. Oraz dom Romeo – Romeo’s House.

Chcieliśmy też odwiedzić ogród Gardino Giusti ale już byliśmy spłukani a wstęp to 10 euro od osoby. To ja wolę Łazienki Królewskie w Warszawie.

Sieć ruszyliśmy przez most Ponte Pietra i na wzgórze zamku Święto Piotra gdzie dostaliśmy się kolejką na bilecie w jedną stronę. Z zamku można obejrzeć panoramę miasta i bez problemu zejść na dół po schodach.

Przydatne linki

Nasza mapka Google na której znajdziecie sporo miejsc które odwiedziliśmy – tutaj.

Marcin Krokowski, rocznik 89?, Warszawa Taki tam ze mnie fotograf. Od kilku lat zafascynowany fotografią cyfrową i przestrzenią miejską. Pierwszy aparat jaki kupiłem, miał być kamerą do kręcenia filmików na Youtube, ale skończyło się na tym, że zacząłem nim robić zdjęcia w miejscach, gdzie panował jeden wielki bałagan ? w opuszczonych budynkach, z których sypał się tynk. Dziś fotografuję zadbane wnętrza lokali usługowych, firm i restauracji i tworze wirtualne spacery. Nowych kadrów w nieładzie odnajduję teraz na imprezach i targach, gdzie tłumy ludzi i zmieniające się sytuacje tworzą szanse na niepowtarzalne zdjęcia.

Related Posts

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.