Od czego bym zaczął fotografować w 2022?

Kategoria:

Od czego bym zaczął fotografować, gdyby 20212022 był początkiem mojej przygody z fotografią? To pytanie zadał Jacek Siwko z Niezłych Aparatów w czasie wyzwania #fleszempooczach.

Chyba zbyt wiele bym nie zmienił, bo dobrze wspinam swoje początki 10 lat temu. Zwykle jak ktoś mnie pyta, co wybrać na początek, to temat zaczyna się od sprzętu, więc tak też zacznę. Później przejdziemy do mniej technicznych kwestii.

Obiektyw to podstawa

Zacząłbym podobnie jak dziś – od kupna porządnego obiektywu. Wybrałbym taki, który spełniałby moje oczekiwania pod względem zdjęć jakie mam zamiar robić. Nie szukałbym obiektywu “dobrego na początek” czy “uniwersalnego” na każdą okazję. Nie mówię, że takich nie ma, ale zazwyczaj są ciężkie i drogie. Dobrym przykładem jest Canon RF 28-70mm f/2L USM, który kosztuje około 16 tysięcy złotych. Jak ja zaczynałem swoją przygodę z fotografią, to takim obiektywem był Nikon Nikkor 24-70mm 2.8G, który kosztował wtedy jakieś 8 tysięcy złotych. Oczywiście można kupować taniej używane obiektywy, co nie jest złe, ale nadal będą to duże kwoty.

KITy są do kitu

Zwykle w zestawach z lustrzanką, czy też bezlusterkowcem dostajemy tak zwane KIT-owe zoomy w stylu 18-55mm, 18-105mm ze światłem 3.5-5.6. Dziś wiem, że jak chce mieć samochód dostawczy i wyścigowy to muszę mieć dwa. Jak chce mieć tani i dobry obiektyw, to sprawa wygląda tak samo. Obiektyw typu KIT to określenie producentów, na obiektywy dodawane w zestawie z aparatem. Rzadko kiedy są jasne. Ich jakość wykonania często pozostawia wiele do życzenia, nie wspominając już o jakości obrazka. Wiele osób na przykład określa takie obiektywy jak Sony 16-50mm f/ 3.5-5.6 zatyczką na aparat. Miałem go w rękach i się z tym zgodzę. Różnica w cenie aparatu bez tego obiektywu to jakieś 500zł, więc bez sensu go potem odsprzedawać (jeśli ktoś w ogóle będzie chciał go odkupić). Lepiej kupić samo body, a te 500zł do czegoś porządnego. Czasem zdarzały się wyjątki, ale wtedy różnica w cenie jest zauważalna.

Na początek lustrzanka czy bezlusterkowiec?

W 2021 nie wybrałbym już lustrzanki, tylko szukał bezlusterkowca. Nie musiałby być nowy, tym bardziej obiektyw – te bardzo wolno się starzeją i mogą służyć latami. Myślę, że do dziś mógłbym nadal fotografować rekreacyjnie obiektywem, którego używałem w 2010 roku z Nikonem D90, D700 i jakiś czas na D750.Wybierając bezlusterkowca, będziemy też w bardziej przyszłościowym systemie, bo wielu procentów, już zaczyna skupiać się na rozwiązaniach dla zawodowych fotografów, odstawiając trochę w kąt lustrzanki. Występują tu też różnice w konstrukcji, to o ile można z lepszym lub gorszym skutkiem podpiąć obiektyw z lustrzanki do bezlusterkowca, to zwykle są one większe i cięższe, a do tego dochodzi adapter, który wydłuża całą konstrukcję.

Sony A7III Sigma C 35 20 - Urbanflavour.pl
Sony A7III + Sigma C 35 f/2.0

Może jednak lustrzanka?

Dla osób, które naprawdę chcą przyoszczędzić, albo nie są pewni, czy chcą inwestować w fotografię, to zakup używanej lustrzanki to niski próg wejścia. Nawet przy sprzętach, które kilka lat temu były używane przez zawodowych fotografów (trzeba przy tym uważać na przebieg).

Nikon Nikkor 50 mm f/1.4 D AF

Nikon D750 z pełno-klatkową matrycą, który nadal jest świetnym sprzętem, można dziś kupić za 2-3 tysiące złotych, podobnie z używaną Sigmą ART 35mm f/1.4, która też jest bardzo świetnym szkłem.

Pełna klatka, APS-C, czy micro 4/3?

Kwestię wyboru matrycy rozważałbym na podstawie tego, gdzie chcemy fotografować i ile możemy dźwigać, bo z rozmiarem matrycy wiąże się nie tyle co waga samego body, to późniejszy rozmiar i waga obiektywów. Nie można też powiedzieć, że jakieś rozwiązanie jest najlepsze, bo technologia się rozwija i w dziś matryce APS-C potrafią dorównywać pełnej klatce.

Micro 4/3

Przez długi czas na wyjazdy zabierałem Olympusa OM-D EM-5 II z obiektywem 25mm f/1.8 (odpowiednik około 50mm dla pełnej klatki), który w ciągu dnia wystarczył w zupełności, a przy okazji był bardzo mały, lekki i bezgłośny (z cichą migawką elektroniczną). W gorszych warunkach nie było tragedii, w czym pomagała jedna z najlepszych stabilizacji matrycy. Więc „widoczki” mogłem fotografować z ręki przy czasach 1/10s.

Olympus na stole
Olympusa OM-D EM-5 II z obiektywem 25mm f/1.8

To co mógłbym polecić na początek to:

E-M5 nie tylko jest lepszy pod względem parametrów do fotografowania, ale przede wszystkim uszczelniany korpus, jeśli chcecie wystawiać sprzęt na trudniejsze warunki atmosferyczne.

Przy Micro 4/3 jest ten plus, że możemy stosować zamiennie obiektywy Olympusa i Panasonica. Moi faworyci to:

Na moim blogu można znaleźć trochę zdjęć z zestawu Olympus OM-D E-M5 Mark II + Olympus M.Zuiko Digital 25mm f/1.8:

APS-C

Wiele osób na początek wybiera aparaty z matrycą APS-C i nadal jest to świetny wybór, bo w rozsądnych pieniądzach, można zrobić fajny zestaw taki jak Sony A6300-6500 z obiektywami Sigma C (16mm f/1.4, 56mm f/1.4).

Trochę droższe, ale moim zdaniem pięknie zaprojektowane, a do tego świetne technicznie aparaty Fuji zasługują na uwagę. Wielu fotografów ślubnych korzysta z aparatów Fuji X-T3, X-T4, czy seri X-Pro2/3. Sam rozważałem, czy nie spróbować X-T3 lub X-T4 jako alternatywę do pełno-klatkowego Nikona D750. Jednak jest to mimo wszystko APS-C, a obiektywy nadal są dość drogie. Fuji się po prostu ceni, ale nie robi takiej lipy jak ekrany w Sony A7III, który jest droższy, a wyświetlacz ma jak z byle jakiego telefonu. Z tego powodu też mocno rozważałem serię X-T, bo ma naprawdę dobry feeling pod każdym względem i przyjemnie się pracuje na takim sprzęcie.

Filmowanie na małej matrycy

Jeśli ktoś zamierza też sporo filmować, to Micro 4/3, czy APS-C pod względem ceny do możliwości jest świetnym wyborem. Wielu filmowców wybiera właśnie Panasonic Lumix GH5, a foto-filmowcy, którzy mieszają fotografię z filmem pracuję na aparatach takich jaki Fuji X-T3, które również są świetne do zdjęć, nawet ślubnych.

Pełna klatka

Osobiście wolałbym dołożyć do pełnej klatki w bezlusterkowcu Sony/Nikon/Canon, jeśli pozwoli mi budżet, ale tylko w wypadku funduszy na dobre szkło. Tak jak wspomniałem wcześniej, obiektyw jest bardzo ważny. Rozważałbym przy tym sprzęt używany, w dobrym stanie. Pełna klatka, często daje lepsze efekty w słabym świetle, co lubię, bo nie jestem wielkim fanem błyskania lampą. Szczególnie gdy jestem na wakacjach i chcę mieć mniej do noszenia i być nie skupiać na sobie uwagi.

Nauka fotografowania dla początkujących

Mając już wybrany sprzęt starałbym się opanować takie zestaw do perfekcji i wycisnąć jego możliwości jak cytrynę. Fotografowałbym wszystko co przykuje moja uwagę, ale jednocześnie próbowałbym każdej nowej gałęzi fotografii. Opanowałbym sprzęt do momentu, aż jego używanie stanie się do dla mnie naturalne i będę mógł skupić się w pełni nad światłem i kadrem.

Selfie w pałacu królewskim

Wyciskaj cytrynę

Kolejne elementy dobierałbym, kiedy sprzęt będzie ograniczeniem.  Nie szukałbym lepszych zdjęć w lepszym sprzęcie, jak ludzie, którzy wydają tysiące zdjęć na zestawy sklepowe, których nie rozumieją. Licząc, że więcej megapikseli i obiektywów z zoomami w zestawie da lepsze efekty niż aparat w ich telefonie.

Zdjęcia domu na sprzedaż - różowa antresola

Zdjęcia domu, która widzicie wykonałem “tanim i dobrym” obiektywem Samyang, który miał być tanim szerokim szkłem do fotografii wnętrz i imprez. Na tym kończymy się moje potrzeby. Na imprezach był ok, ale…

Zdjęcia domu na sprzedaż - zdjęcie pokoiku

Ile ja z nim namęczyłem, żeby opanować jego niedoskonałości. Gdybym nie sugerował się wyłącznie ceną, to zwróciłbym uwagę na to, że każde zdjęcie dostawało zniekształcenia w kształcie wąsów. Więc musiałem każde zdjęcie korygować osobno za pomocą specjalnego profilu. Udało się. Dziś zapytałbym siebie, czy akceptuję te niedoskonałości i chcę się z nimi zmagać. Pożyczyłbym go, potestował go w praktyce albo sprawdził surowe pliki zdjęć wnętrz nimi zrobione. Może poszukałbym wtedy innego, zamiast zdawać się na recenzje i opinie amatorów takich jak ja, którzy tylko mieli więcej do powiedzenia, a niekoniecznie mogli wyczuć takie niuanse.

Własne projekty na początku

Problem z fotografią zawodową jest taki, że wiele osób przecenia swoje umiejętności, albo chce zacząć tylko żeby sobie dorobić i jadą na 12 godziny reportaż ślubny za 500-1000zł i nie dają rady, oddając jakaś papkę zdjęć, którą ciężko oglądać. Ani dla nich, ani dla młodych to nie wychodzi zwykle na dobre.

4064560 - Urbanflavour.pl

Chcecie fotografować śluby? To weźcie aparat, ale nie przeszkadzajcie zatrudnianemu przez młodych fotografowi ślubnemu. Może zrobicie mniej zdjęć, ale będą tylko dla Was. Jeśli wyjdzie coś wspaniałego, to możecie dać je młodym. Może uchwycicie coś, czego ich fotograf nie miał okazji uchwycić. Uczcie się na spokojnie i eksperymentujcie, w różnych warunkach, a potem wyjdźcie ze swoją fotografią do ludzi.

Jak ja zaczynałem?

Ja bawiłem się, chodząc ze znajomymi po mieście, potem po jakiś ruinach i je fotografowałem. Z czasem robiłem znajomym więcej portretów, a aparat zabierałem na różne wydarzenia. Jak miałem zdjęcia, z których jestem zadowolony, to wrzucałem je do sieci, albo podsyłałem znajomym. Raz tak zrobiłem zdjęcia podczas targów Warszawskiego Smaku i w ten sposób rozpoczęliśmy współprace przy kolejnych wydarzeniach.

Słodki Warszawski Smak
Słodki Warszawski Smak w Znajomi Znajomych (2017)

Swój pierwszy ślub fotografowałem jako drugi fotograf z Krzyśkiem z AFS, którego poznałem robiąc dla znajomych projekt promocji dla zespołu młodych tancerzy. Krzysiek planował założyć własne studio fotograficzne, a ja nie znałem się na lampach i tak się zgadaliśmy, że pomoże nam w sesji studyjnej. Krzysiek założył potem Studio Huśtawka, a ja przychodziłem tam jeszcze przez jakiś czas na spotkania Nocnych Maratonów Fotograficznych, gdzie uczyłem się z innymi fotografami pracować ze światłem błyskowym. Moje portfolio się rozszerzało i pierwsze zapytania o sesje, czy zdjęcia ślubne zaczęły pojawiać się same. Ludzi przekonywały moje zdjęcia, a nie cena. Na tym polega siła własnych projektów. Przyznam, że muszę to trochę nadrobić.

Wyjazdy i fotospacery

Dziś większość zdjęć, które robię dla siebie pochodzi z wyjazdów. Lubię podróżować, więc trochę tego jest. Ciekawym rozwiązaniem, dla osób, które nie chcą ruszać się daleko, są Fotospacery. Dzięki Fotospacerom, nie tylko mogłem odwiedzić takie miejsca na jak warszawskie zajezdnie tramwajowe, rafinerię PKN Orlen (trochę dalej), czy magazyny Frisco, ale też poznać innych fotografów i przetestować sprzęt Panasonica, który był przez jakiś czas sponsorem wydarzeń. Fotospacery organizowały też sporo sesji stylizowanych, czy projekty rozwijające kreatywność jak „fotografia grawitacyjna”.

Gość w pomarańczowej kamizelce
Zdjęcie z Fotospaceru po Frisco.

Spotkania fotograficzne

Oczywiście, są też inne inicjatywy i projekty zrzeszające fotografów. Tak jak wcześniej wspominałem o Studio Huśtawka i Nocnych Maratonach Fotograficznych, gdzie można opanować pracę w studio i pracę z wizażystkami i modelkami, tak samo można działać na własną rękę. Jak ktoś lubi samochody, to może zabrać aparat na rajdy czy imprezy takie jak Warsaw Night Racing i fotografować fajne fury. Możliwości są nieograniczone.

Fotospacer po zajezdni tramwajowej
Fotospacer po zajezdni tramwajowej

Z innej beczki

Jako taki przykład z zupełnie innej beczki, mogę powiedzieć na swoim przykładzie, to ucząc się EXCEL-a na trochę wyższym poziomie niż korzystanie z formuły SUMA, robię podobnie. Nie tylko chłonę wiedzę teoretyczną i jakieś ćwiczenia z nimi związane, ale staram się wdrożyć te rozwiązania we własnej pracy. To czego się nauczę przenoszę na własne pomysły z tworzeniem budżetu, planowania wydatków, czy innych zadań wymagających obliczeń i tworzenia raportów. W ten sposób bez presji mogę się nadal sporo nauczyć.



Zobacz również


Dodaj komentarz

Cześć, tu Marcin! 

Chcesz być na bieżąco z wpisami na Urbanflavour.pl?

Zapisz się na Newsletter

Fotograf eventowy - Marcin Krokowski